sobota, 14 maja 2011

I zrobiłam też...




Zielony-butelkowy,z grubej włóczki akrylowej(milutka była ta włóczka, choć sztuczniutka nieco) Szeeeroki i dłuuugi szal dla Marty. Pierwszy szal dla Marty.Drugi szal dla Marty zrobiłam z Luny. Szeroki był,+- 50 cm, i długaśny jakoś w okolicach 1,95 , albo coś koło tego. Świecznik(też dla Marty) zrobiłam zwyczajna metodą serwetkową, ale po raz pierwszy zastosowałam dwuskładnikowe spęknia, wypełniane porporiną. Jakoś takoś wyszło- przecież widać. Teraz przymierzam się do szala estońskiego, też dla Marty, choć wiem, że Synową moją nie będzie. Od pół roku to wiem i nie chcę tego wiedzieć, mając debilną nadzieję, że będzie- jak było. No i znowu oczy mi się pocą. Po co?

Brak komentarzy: