wtorek, 28 lipca 2009

Mieszkanko do wynajęcia.

Jest przytulne, po generalnym remoncie.
Świetna lokalizacja : Katowice- Koszutka, ul Iłłakowiczówny.
Może kogoś zainteresuje?

Wszystkie informacje i zdjęcia są  TU



PS

We wrześniu mieszkanko zostało wynajęte.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Pomocy!

Kombinuję, próbuję i nic mi nie wychodzi. Bardzo więc proszę o instrukcję, jak wstawia się aktywny link, ale ukryty pod innym tytułem. Tylko przystępnie, jak jakiemuś tłumokowi, bo chyba takowym w dziedzinie internetu jednak jestem.
Pozdrawiam i dziękuję.

środa, 22 lipca 2009

Może ktoś wie, jak nazywają się te kwiatki?





Chyba każde osiedle ma miejsce zwane „ za garażami”. Na moim, za garażami właśnie, znajdowały się ogródki działkowe. Istniały wiele lat, rosły w nich drzewa owocowe, ozdobne krzewy, kwiaty i jakieś jarzynki. Było ładnie, kolorowo i pachnąco. Komuś jednak to przeszkadzało, bo kilka dni temu altanki zostały zrównane z ziemią, co cenniejsze rośliny właściciele wykopali, a pozostałe pozwolili zabrać każdemu, kto tylko miał na to ochotę. W ten właśnie sposób weszłam w posiadanie kwiatków, których nazwy nie znam i stąd pytanie w tytule.
Szczęśliwym trafem w sobotę jechałam w góry, więc zabrałam prawie metrowe chabazie i posadziłam je pod chałupą. Na zdjęciach są trochę klapnięte, bo pstrykałam tuż po posadzeniu, ale nazajutrz stały już pięknie na baczność, z czego wnioskuję, że raczej się przyjęły.
Jeśli ktoś tu zajrzy i będzie znał ich nazwę – bardzo proszę o wpis.



Żółte kwiatki są wieloroczne, rosną obok chaty od dawna, ale ich nazwy też niestety nie znam. Ciekawostką jest to, że zmykają kielichy w czasie deszczu.
Liczę na Was w sprawie nazw kwiatków i z góry dziękuję.

niedziela, 5 lipca 2009

Rozwiązanie zagadki

Tajemniczy przedmiot służy do korkowania butelek.

sobota, 4 lipca 2009

Zagadka

Do czego służy ten przedmiot?
Nie pytam o nazwę, bo jej nie znam, ale pewnie wynika ona z przeznaczenia tego przedmiotu ściśle. Trochę wskazówek.
Jest to przedmiot bardzo stary. (Skoro ja mam na karku w cholerę za dużo, czyli prawie 48 , to on, ten przedmiot, który należał do moich Dziadków ....)
Wykonany jest z drewna.
Stanowił wówczas wyposażenie kuchni. Był przydatny w szeroko pojętym przetwórstwie, czyli robieniu zapasów na zimę.
Tata mojej Mamy, Augustyn, był świetny w te klocki. Przetwarzał, co się da. Pamiętam, jak z Siostrą wyjadałyśmy z Dziadkowej spiżarni galaretkę z czarnej porzeczki. Naturalnie po kryjomu, narażając się na burę. Bura, nie bura, ale warto było wyżerać....
Wracając do zagadki:
Do tego przedmiotu coś się wkłada.
Ten przedmiot na coś się nakłada.
Ruchomym ramieniem to coś włożone się wtłacza, do tego ,na co zostało nałożone, zamykając je szczelnie. (Dla pewności i szczelności można było użyć laku.)
Później, to wtłoczone się wykręca.
Ło Matulu! Gdybym nie znała odpowiedzi, nie znałabym odpowiedzi!
Chyba trochę pogmatwałam. Nic to. Jeśli ktoś wie, to wie.



Kuchnia.tv (czyli cała prawda o....)

Wręcz fanatycznie oglądam tę stację. Wprowadzam pomysły zaczerpnięte z niej do swojego gotowania, ku uciesze Domowników. Szczerej, mam nadzieję... Szczerej, szczerej. Jedzą, aż im się uszy trzęsą.
Dziś jednak nie o to mi chodzi. Kuchnia.tv, oprócz programów kulinarnych, puszcza też czasem króciutkie filmiki fabularne, w jakimś stopniu związane tematycznie ze swoją nazwą.
Jeden z nich mnie rozbawił setnie, bo przedstawił w dosadny, acz zabawny sposób, naturę samczą. Tak, samczą. Świadomie użyłam tego słowa.
Rzecz się dzieje w wykwintnej restauracji.....

Przy stoliku siedzi małżeństwo z 38-letnim stażem. Zajada owoce morza, popijając je winem z najwyższej półki. Łatwo domyślić się, że celebrują rocznicę ślubu.
Po długotrwałej ciszy, (zbyt długotrwałej...) odzywa się Żona:
Gdybym umarła, ożeniłbyś się ponownie?
Nie, nie sądzę - odpowiada nieco zmieszany Mąż, przełykając kawałek ośmiornicy.
Jak to! Czyżby zawiodła Cię instytucja małżeństwa?
Nie, dlaczego? - Mąż prawie się dławi przegrzebkiem.
To, w końcu, jak? Ożeniłbyś się po mojej śmierci, czy nie?- pyta wyraźnie zirytowana Żona.
Tak, tak – odpowiada Mąż.
I co? Mieszkalibyście w naszym domu?
Skoro jest spłacony, to czemuż by nie?
I spalibyście w naszym łóżku?
Wydaje mi się to rozsądne...
I na fortepianie postawiłbyś jej fotografie, a moje gdzieś schował?
No... wiesz...Chyba bym tak zrobił, ale...
I pozwoliłbyś jej grać moimi kijami golfowymi?!?!?
Nie, ona jest leworęczna....No wiesz, prawa ręka jest silniejsza od lewej... Może jeszcze trochę kalmarów kochanie?.....