sobota, 27 czerwca 2009

Dzieci Sancheza

Nie mogłam się oprzeć.Czymże by był Chuck M. bez Dzieci?

Feels so good (?)

You Tube, to coś wspaniałego! Znalazłam ulubionego Chuck Mangione. Słuchałam Go namiętnie jakieś 20 lat temu, (aż wstd się przyznać , że tak dawno.) Guzik prawda ! Jakieś 28 lat temu, raczej. Albo i więcej, ale nie chce mi się już liczyć. W sumie, jakie to ma znaczenie -parę lat w tę, lub w tę . Polecam kliknąć w play.

sobota, 20 czerwca 2009

Pyłek na wietrze

I close my eyes, only for a moment, and the moment's gone
All my dreams, pass before my eyes, a curiosity
Dust in the wind, all they are is dust in the wind.
Same old song, just a drop of water in an endless sea
All we do, crumbles to the ground, though we refuse to see
Dust in the wind, all we are is dust in the wind
Don't hang on, nothing lasts forever but the earth and sky
It slips away, and all your money won't another minute buy.
Dust in the wind, all we are is dust in the wind
Dust in the wind, everything is dust in the wind.


wtorek, 16 czerwca 2009

Konan

W listopadzie 2001 roku, powodowana niezidentyfikowanym do dziś impulsem, wybrałam się do schroniska dla zwierząt, z którego wróciłam z NIM.
( tego, co zobaczyłam w schronisku, nie będę opisywać, bo na samą myśl chce mi się płakać...)
Bywa niesforny i ciut rozszczekany. Biedni sąsiedzi.
Jego zachowanie idealnie obrazuje piosenka H. Majdaniec ( no, może poza fragmentem o przynoszeniu chleba w koszyczku)




PS
dzisiaj nauczyłam się dodawać video. Jestem z siebie bardzo zadowolona, bo nie miałam najmniejszego pojęcia, jak to się robi.

czwartek, 4 czerwca 2009

Detektyw Monk

W poniedziałkowy Dzień Dziecka, ku mojej uciesze, dwie stacje tv emitowały serial o przepełnionym fobiami detektywie. W trakcie oglądania zajęłam się recyklingiem i zrobiłam dwa świeczniki. Jeden z puszki po tuńczyku, drugi ze słoiczka po crème brûlée.
W przyszłym tygodniu też obejrzę ulubiony serial i może znowu coś sobie „monknę”?





poniedziałek, 1 czerwca 2009

Chińszczyzna

Ramki z tworzywa sztucznego „made in China”, po ozdobieniu nabrały innego wyrazu. Jeszcze tylko muszę dopasować fotografie i zrobić miejsce na komodzie.